Mój kawałek nieba na ziemi... blog o moich domowych rewolucjach

wtorek, 16 kwietnia 2013

Nogi...

Witam Was serdecznie w wiosenny poranek ;)

Ale miałam sen, mówię Wam, dobudzić się nie mogłam.... ach...

No dobra wracam do rzeczywistości, która też nie jest zła ;) Troszkę pracy mam, więc mało jestem, dziś zaczynam porządki domowe, muszę okna zacząć myć, nie chce mi się ale mus to mus, ładnie za oknem a szaro się wydaję ... 
Na obiadek robię dziś żeberka, ładne kupiłam sporo mięska mają ;) Lubię sobie poobgryzać kostki ;)

Co się u mnie dzieje???
Dwa lata nogi stały i czekały, całe zardzewiałe, no i się doczekały, mąż wypiaskował, zabezpieczył, pomalował, dorobił brakujące części i stoją już w saloniku ;) Blatu jeszcze nie ma, ale niedługo będzie i najpierw będę bejcować a potem woskować ;) Nogi są cudowne, jedyne w swoim rodzaju - jak dla mnie ;) Napisy będą złote... 

Zobaczcie same ;)






Mamy troszkę mebli leciwych do renowacji, w tym biurko z toczonymi nogami, jak zrobimy będzie stało pod oknem zamiast fotelików wiklinowych ... będziemy mięli kupę pracy ale ja tak lubię to robić, kocham być umorusana od farb, pyłków po szlifowaniu, zmęczona od pracy która sprawia mi frajdę, czysta przyjemność ;) Rozumiecie mnie prawda ;)

Lecę bo wojna w domu, bliźniaczki siedzą w domu jeszcze i kłócą się non stop ;(

Witam serdecznie nowych obserwatorów!!!!!!!!
Pozdrawiam  moich wiernych czytelników i tych nowych ;)

Buziaki 
Roza


sobota, 13 kwietnia 2013

Fotel...

Cześć kochane!!!

Nie wierzę - wyglądam na termometr i co widzę- 15 stopni na plusie (w cieniu), od razu zdrowsza się czuję!!!
Powiem Wam, że dawno taka chora nie byłam, opadłam z sił, powoli faza delirium mnie opuszcza... do tego coś z okiem, nie wiem czy to spojówki czy co???? krople stosuje, no jakby lepiej, aż boję się o tym pisać czy głośno mówić, by nie zapeszyć, więc szepczę do Was - lepiej mi.....

Moje dzieci jeszcze kaszlą, ale bez gorączek się obyło, po prostu ostre przeziębienie...

Co porabiałam, mhy... próbowałam wyleżeć to paskudztwo, ale przy moich rozrabiarach się nie da, więc na ubierana w trzy warstwy ubrań z fervexem w ręku krzątałam się po domu, a to film oglądnęłam, za książkę się brałam, ale oko odmówiło posłuszeństwa za mocno piekło, na allegro znalazłam nogi do stołu hurraaa, a to na telefonie powisiałam, nawet obiady gotowałam no i się pokładałam od czasu do czasu...

Dziś planuję wyjść z domu- nie na żadne bale, na zakupy - tylko, ale dobre i to ;) bo lodówka pusta! Przy moich głodomorach większe zakupy co 4 dni muszę robić, dacie wiarę, a jeszcze jeszcze większych nie dam rady bo nie udźwignę, a zakupy to moja działka... w sumie lubię je robić, kiedyś nie znosiłam,  dzisiaj to poniekąd rozrywka, mogę myśli zebrać, pobyć sama, wśród tłumów...

Ale się rozpisałam, koniec pisania teraz oglądanie!!!

Mój fotel....trochę do tatowego podobny, ale uboższy i jakieś 60 lat młodszy, z litego mahoniu,  tylko ktoś go polakierował, ale to nic oszlifujemy i będzie pikny, kiedyś wymienię tapicerkę, na razie nie jest zła, więc przyjdzie na nią czas któregoś dnia ;)



Bardzo wygodny, świetnie współgra ze stolikiem, mam teraz taki kawowy kącik i fajnie się tam czyta ;)






Czas z wyrka uciekać, do porządku się doprowadzić i lodówkę zapełnić ;)
Miłego weekendu dziewczyny!!!! Pogody Wam życzę i ducha i tej na zewnątrz!!!!

Buziaki 

Roza

środa, 10 kwietnia 2013

Woskowanie i papugi

Witam Was serdecznie!


Zgodnie z obietnicą pokażę Wam dziś jakie woski używam ja, no i jak najprościej powoskować mebelek!

Wosk ma to do siebie, że barwi mebelki w "porach" pięknie wydobywa słoje, dlatego mebel, który jest lakierowany, bądź jest na nim jakaś okleina (tak jak na moim małym stoliku, który planowałam powoskować, okazuje się, że nie da rady) to raczej wosk nie będzie się trzymał, bo nie będzie miał gdzie wchłonąć... jeśli można to trzeba powierzchnię oszlifować, wytrzeć i można zaczynać... 

(fajnie też wygląda wosk na meblach np. sosnowych - uprzednio bejcowanych, właśnie wkrótce będę taki blat prezentować)

Potrzebujemy bawełnianej szmatki, ja użyłam pieluchy tetrowej i fajnie się nią woskowało, a w sklepach są takie gotowe kłęby bawełnianych "nici", ja uznałam, że to zbędny wydatek i pielucha wystarczy...

Wosk wybielający wcieramy wzdłuż słojów drewna, a nie za pomocą  okrągłych ruchów - jak pisze na puszce!!!!




Po chwili aż wosk podeschnie nakładałam drugi wosk bezbarwny i też do jego wtarcia użyłam  czystej pieluchy...




Odczekałam dwie godziny (najdłuższe dwie godziny w moim życiu - nie lubię czekać) aż ten wosk wyschnie i potem wypolerowałam.


***********
Aaaaa i pochwalę się Wam zdjęciami z wczorajszego występu moich córeczek ;)
Zasypię Was nimi wręcz ;)
Ale taka dumna byłam, że ach.... 
TANIEC PAPUG




Miłego dnia kochane!!!
Ja zdycham rozłożona jestem na maxa... nie spodziewałam się takiego ataku choroby ;(

Chora Roza

wtorek, 9 kwietnia 2013

Stary nowy stół...

Cześć kochane!!!!

Czy u Was też słoneczko świeci, ranki zimne, ale słoneczne, aż się wstawać chce ;)

Tylko gardło mnie boli, chyba moje dzieci mnie zaraziły, bo smarkają i cherlają, a dziś mają występy taneczne... idę je oglądać ;) Mam tylko nadzieję, że całkiem się nie rozłożą...

Weekend mięliśmy w miarę pracowity, to znaczy ja mniej mąż bardzo bardzo ... w sumie to zraz zapomnę jak on wygląda, tak mało go widuję ... 

Zapragnęłam woskowany stół, mam tyle ciemnych mebli że kącik jadalny chcę mieć jaśniejszy, lubię kontrasty... jeszcze nie skończony, bo nóg nie ma, znaczy się - są stare proste, a ja chcę dokupić gięte, pobejcować i potem powoskować... myślę, że jasny stół wygląda o niebo lepiej...  Pewnie, że chciałabym mieć antyczny owalny stół, tylko że wtedy mój M nie pozwoli mi go woskować, malować itp... komódkę z witrynką też bym powoskowała, a jakże pięknie pani mahoniowa wyglądałaby w mglistej bieli, ale oczywiście M kategorycznie zabronił ;( i co ja mam począć... pomogę sobie tylko pomarzyć i powyobrażać ...

Krzeseł jeszcze nie mam ;(  
Mąż zrobił niespodziankę i  kupił fotel (by umilić mi czekanie na krzesła chyba ;), mój osobisty tron, pokaże Wam następnym razem... ale pewnie powoskować mi go też nie pozwoli.... więc  chyba bardziej kupił go sobie niż mi /mnie... ale co tam... będę wiercić mu  dziurę w brzuchu może się zgodzi dla świętego spokoju a ja potrafię być upierdliwa, nie żebym z tego dumna była...

Dobra koniec marudzenia, zapraszam...





Woskowałam w domu, nie chciało mi się w zimnej pracowni siedzieć, ale sobie zasmrodziłam - mówię Wam ...


  
********
Teraz z innej beczki, wiosna "idzie" czas zadbać o siebie inaczej, zmienić puder na lżejszy... ja wybrałam ten co zwykle wiosenką używam, polecam go szczerze, jest lekki  i nie zatyka porów, nadaje buzi ładny, gładki wygląd, przy zakupie pudru dostałam prezent ;) Bardzo lubię te kosmetyki, świetnie pielęgnują moją cerę!




Miłego dnia dziewczyny!!!!!
Witam nowe osóbki, cieszę się, że jesteście ze mną!!!

Pozdrawiam Wszystkich, buziaki Wam ślę!!!!

Dbająca Roza

sobota, 6 kwietnia 2013

Salonik

Dobry dzień!!!

Świeci słońce, 6 stopni na plusie, dacie wiarę, śniegi topnieją, może, może.... wiosna idzie????

Kot na tarasie dziś szalał...
Mnie od trzech dni głowa boli, zmienia się ciśnienie - dobry znak???? chyba tak ;)

**************
Pozostając w temacie komódki, ulokowała się w saloniku lal... moje różyczki są jeszcze mocno, ale to mocno na etapie różowego, a niech sobie będą...  jak się zrobi cieplej to fioletową ścianę przemaluję na niebiesko, a róż niech jeszcze pobędzie z nimi ;) Ciekawe czy kiedyś poproszą o zmianę kolorystyki ???? ;) Myślę, że tak ;)

Już kiedyś prezentowałam Wam ten domek, ale myślę, że nie zaszkodzi zaprezentować go po raz kolejny ;)i w nim także zagościły turkusy... ;)




 Sypialenka lal





Czasami ale to na prawdę bardzo rzadko bywa tu porządek ...



Kiedy wywiozłam dzieci do babci jakiś czas temu, posegregowałam zabawki i mogłam zrobić zdjęcia, nawet słoneczko wtedy świeciło - tak jak dziś ;)

Wrzucam  te kolorowe posty, może przywołają wiosnę na dobre!!!!


W niedzielę mają przyjechać krzesła na które czekam już parę miesięcy, nie podniecam się jeszcze, bo nie wiadomo czy mi przypadną do gustu, wiecie jak to z nami jest - coś sobie w głowie wyobrazimy i tak musi być.... jeśli będą piękne to biorę ;) Ciągle sobie powtarzam.... nie nastawiaj się, nie nastawiaj się, nie nastawiaj się... i kurde coś nie mogę się nie nastawiać, zawsze to jakaś nadzieja jest... ach i masz Ci los...

Super weekendu Wam życzę i pogody!!!!!!!

Nastawiona Roza

czwartek, 4 kwietnia 2013

Co wymyśliłam na zająca!

Hej kochane,

Wstaję dzisiaj rano i nie boli, ząb uratowany, wysiedziałam się u dentysty ponad godzinę, dziąsło zmaltretowane było okropnie, nie dość że poszłam z opuchniętym, to wyobraźcie sobie jak wyglądało po wizycie... wolę już nie myśleć o tym... jest dobrze to najważniejsze, mogę się skoncentrować na innych sprawach...

Ciągle w rozjazdach, wracam wieczorem, dzieci obkupione i przygotowane na wiosnę, tylko wiosny brak, rowerów też jeszcze brak, nie ładne te co są w sklepach, mam nadzieje, że jak się cieplej zrobi to się znajdą upragnione...


A wiecie co wymyśliłam na zajączka, otóż jednej różyczce kupiłam zestaw z szafą, a w drugim zestawie nie było mebelka, więc znalazłam surową komódkę w empiku i ją troszkę odmieniłam, pomalowałam i pod łóżko schowałam... Blania cieszy się, że może chować do szufladek ubranka dla lal ;)

Nie jest to arcydzieło, ale jej się podoba i moje serce się raduje ;) Muszę sprawić sobie cieniutkie pędzelki, to zrobię im więcej takich mebelków do domku lalkowego...






Jak każda z nas czekam na wiosnę, chciałabym już zakupić pierwsze kwiaty na taras, sadzić i dumnie je prezentować, wypić pierwszą kawkę na tarasie, nie wspomnę już o śniadaniu tam jedzonym, taras to mój kolejny (letni) pokój... ;) Niestety trzeba czekać.... więc wiosnę mam w domu i sercu...póki co ;/






Optymistyczne różowe goździki dla Was!!!!

Serdecznie witam nową twarzyczkę wśród moich obserwatorów ;)

Pozdrawiam Was gorąco i ściskam i całuję!!!

Rozmarzona Roza

wtorek, 2 kwietnia 2013

I PO ŚWIĘTACH...

Witam Was serdecznie!!!!

  Dziękuję Wszystkim za piękne życzenia!!!!!  Mam nadzieję, że Wasze Święta były cudne!!!
Powiem Wam, że moje minęły  w bólu - zęba... dziś dentysta przed 16 ;( boje się, że stracę owego zęba na zawsze, bo sytuacja wygląda nieciekawie!!! Na niczym się skupić nie mogę, tylko się martwię i martwię ... o mojego zęba.... ach... i oczywiście jak na złość zaczął boleć w sobotę ;( Dbam o zęby strasznie, ale po ciąży i karmieniu mam osłabione kości, zęby pękają itp... dlatego tak się stresuję... ;(

Wracając do tematu Świąt - to spędziliśmy ten czas u mojej mamy, potem teściów a poniedziałek u babci - wczoraj wieczorem wróciliśmy do domku, było spokojnie i miło, wręcz idealnie gdyby nie ten ból ... Moje różyczki z zajączka zadowolone ;) bawią się i bawią cudnie... gdyby jeszcze tylko posprzątać po sobie chciały ;)

Odwiedzę Was wieczorkiem, bo zaraz lecę obiadek szykować, głowę umyć i będę dalej w stresie siedzieć i czekać na wizytę...bryyyy

Pokażę Wam tylko stoliczek pomocnik, na książkę, kawkę bądź komputerek... nie mam na razie głowy co tu zrobić, myślę, że go oszlifuję i powoskuję by go rozjaśnić, ale to dopiero jak sprawę z zębem załatwię hihihi po koncentracji brak...


To nie jest antyk, tylko stylizowany, ale właśnie takiego szukałam, nie będzie mi go szkoda szlifować czy malować itp...



 Nowy budda bo poprzedni (czarny) uległ wypadkowi ;( i stoi na komodzie schowany (bez ucha)


"Czas odnaleziony" prawie ukończony, bardzo relaksująca książeczka!!!



**********

Aaaa i małe sprostowanie ta blondynka z wcześniejszego posta tu z  Sarunią to moja mama, niektórzy myśleli, że to ja i że sobie fryzurkę zmieniłam  ;) My z mamą jesteśmy bardzo do siebie  podobne, no i moja mama wygląda jak moja siostra  ;)  Ale jej miło - mówię Wam ;)



Dziękuję, że zaglądacie do mnie, że piszecie!!!!
Witam nowe osóbki!!!!

Buziaki dla Wszystkich!!!

obolała Roza
ale wciąż uśmiechnięta