Witajcie dziewczyny!!!
Leżę w wyrku, chora ;(
Nie znoszę kataru.... nos mam już czerwony, cały obolały.... pijam herbatkę z lipy i dodatkiem soku malinowego od babci... nie ma poprawy.... Powtarzam i pytam po raz kolejny... no jak tu lubić te zimne pory roku... gdzie chlapa dookoła ... i fruwające wirusy...
Jeszcze w przedszkolach straszą jakąś bałkańską grypą.... ludzie!!!! I co jeszcze????????????
Polski klimat jest beznadziejny o tej porze roku.....
Dobra dość marudzenia!!!!
Jeszcze parę dni temu, kiedy trzymałam się na nogach, wybuszowałam skrawki materiału ;) to uszyłam i wykleiłam sobie komplet ;) Małe zmiany a jak cieszą ;)
Szczególnie w te pochmurne dni, potrzeba mi więcej koloru ;)
I tak oto mam: szara lampa zmieniła się w różaną, poduszce doszyłam kokardę, i obkleiłam szkatułkę materiałem i przybiłam ala skrzydełka czy falbanki ;)
(Nie zwracajcie uwagi na kurz, aż wstyd.... ale remont dalej trwa ;(
Lampa empiryczna także z białej stała się kolorowa ... materiał można łatwo ściągnąć i obie lampy mogą wrócić do poprzedniego wyglądu ... to takie ubranka na klosze ;)
Trzymajcie się w zdrowiu kochane!!! Witajcie nowe twarzyczki, tak się cieszę, że dołączacie do mnie!!!
Miłego weekendu!!!
Buziaki
Roza











































