Hej kochane!!!
Nie wiem od czego zacząć...
Mój beztroski czas się skończył i teraz mam tyle trosk i zmartwień, że aż głowa boli... no równowaga musi być....
Moje dziecko dopadł jakiś okropny wirus i trzyma ją już od poniedziałku, gorączka się utrzymuje już trzeci dzień, wysoka bo 39.3 itp.... ciężko ją zbić... dziś doszły wymioty, lekarz pocieszyła, że to minie, że co drugie dziecko z tym przychodzi... w szoku jestem, bo moje dziewczynki latem nigdy nie chorowały... antybiotyków nie dostała i całe szczęście... łyka bactrim... ale coś nie pomaga....
Jutro miały jechać do dziadków, miało być wesele....
No nic człowiek sobie nie zaplanuje, a ja w takim stanie dziecka nigdzie nie zawiozę, martwiłabym się nieustannie, poza tym kiedy chorują zawsze chcą być z mamą, bo kto lepiej się nimi zajmie jak nie mama - prawda????
No i tak siedzimy w domu, robię okłady, latam z miską... ach... dwie noce nieprzespane, jak się nad ranem zdrzemnęłam, pioruny mnie obudziły, coś okropnego...
A tu śliwki muszę oberwać bo dojrzały, malinki już czerwone... w ogrodzie chwastów całe mnóstwo... no nie ma kiedy...
No nic, wyżaliłam się .. dobrze, że Was mam!!!!
***
Mama przywiozła mi prezencik od Pani u której zakupiłam całą masę doniczek, które już Wam prezentowałam ;)
Za udane zakupy dostałam koronę ;)
Miły gest, a korona wprost śliczna!
No i dokupiłam jeszcze piękniejsze hortensje, to jest to!!!! Wiem, wiem - monotematyczna jestem... ale te naprawdę są urodziwe, no i pasują do pory roku ;)
A lubicie pianki??? Ja lubię je nie tylko za smak ale i za wygląd ;) Coś słodkiego i kolorowego ;)
No i wreszcie moja bomboniera odnalazła swoje powołanie ;)
Lecę kochane, posprawdzam głowy i zejdę do ogrodu po maliny dla dziewczynek... choć nie wiem czy powinnam podawać owoce przy wirusówce??? Jak myślicie? Jedna z bliźniaczek może jeść bo ma się lepiej, a druga to i tak na nic nie ma ochoty....
Dziękuję Wam za cudne komentarze pod ostatnim postem!!!
Buziaki
Roza



















































