Mój kawałek nieba na ziemi... blog o moich domowych rewolucjach

sobota, 12 listopada 2016

Z placu budowy

Hej, hej kochane;)

Dawno mnie nie było, nawet nie wiem od czego zacząć, aż mi głupio, że tak rzadko tu bywam, jakaś niezorganizowana jestem, ogrom pracy, szkoła dziewczyn, budowa - pochłaniają tak bardzo, że po 21 padam, zasypiam na siedząco... dobrze, że mamy długie weekendy czasami ;)

 Budowa trwa, nie da się ukryć ekscytacji - tyle czekałam na jej rozpoczęcie, zresztą nie tylko ja... dziewczynki nie mogą się doczekać osobnych , osobistych  i tak bardzo własnych pokoi ;)
Powiem Wam, że wszystko wiem, co jak i gdzie, mam to bardzo  przemyślane, ale zdarza się, że jakiś pomysł nagle wpada do głowy... całe szczęście w odpowiednim czasie ;) i póki co nie trzeba nic przerabiać ;) jakoś to idzie...


 Okna połaciowe od wewnątrz musiały być białe ;)





 Szprosy w oknach - to takie moje kolejne spełnienie ;)











Marzę o takiej kozie... 
 



Niestety pogoda się zepsuła,przyszły mrozy, chyba nie zdążymy już z  elewacją, szkoda... trzeba będzie czekać do wiosny... a w międzyczasie można zająć się środkiem... jest przecież tyle do zrobienie...


***
Co tam jeszcze u mnie nowego...
Poszukiwałam gazetnika, no i znalazłam ;)
Przemalowałam, ale tak by mieć opcję dwustronną ;)










Wczoraj pierwszy raz w życiu odważyłam się upiec ciasto drożdżowe z jabłkami - smakuje naprawdę znakomicie ;)
 


Koce i wszystkie futrzaki już w użyciu, idealne na chłodne listopadowe wieczory... do tego kubek gorącej kawy inki, dobry film- i mnie nie ma ;)
 


Ja po prostu  mam słabość do futrzaków ;)


 




Myślę już o świętach, powoli nabywam nowe dekoracje... rozglądam się za prezentami... lubię ten przedświąteczny czas...

Wszystkiego dobrego dla Was, spokojnego weekendu!!!!

Pozdrawiam Was serdecznie 
Wasza Roza


niedziela, 11 września 2016

To będzie długi post !!!!!!!!!

Witajcie kochane po Wakacjach!!!!

Lato dobiega końca, ale cóż to za koniec - upały w toku... oczywiście na urlopie miałam zaledwie aż trzy piękne dni pogodowe, po powrocie do pracy przyszło lato ;( Mimo wszystko cieszę, że grzeje, że pogoda dopisuje, bo..... budujemy nowy dom!!!!!!!!!!!!!!! Tak Alu - dobrze obstawiłaś ;)))))))

Właśnie rośnie dach ;), więc same rozumiecie - słońce wskazane ;)

Tyle się wydarzyło, że nie wiem jak to najprościej i bez przynudzania opisać, a może zdjęciami ... 

Lato intensywnie mijało...

Raz nawet żeglowaliśmy, z przygodami, złapał nas sztorm jakiś, lina w silnik się zaplątała, mąż nas ratował wskoczył do wody, odplątał i cali i zdrowi wróciliśmy na ląd - to był mój pierwszy i ostatni raz !!!!




 Było morze






Ponownie odwiedziliśmy Danię, jestem kompletnie  i nieodwracalnie zakochana w krajobrazach tego Państwa!!!!!!! 
 




Łowy genbrugowe, za grosze takie hity mąż wynalazł!!!


I te domku cudne...


Ja zajęłam się szperaniem i szukaniem smaczków do domu... istne szaleństwo na tych genbrugach(chyba dobrze to napisałam;)

 Ten piękny gipsowy wspornik to prezent od teściów, ale też z Danii ;)











Kiedy dopadła nas wena by coś zmalować, no to malowałyśmy a co ?! ;)
Efekt naszej pracy - patrz niżej ;)





A po powrocie do domu działałam już w pojedynkę ;)
Na pierwszy ogień - żyrandole 








Dziewczynki w wolnych chwilach bawiły się w teatr, który jak to pięknie nazwały, rozegrał się w czasie rzeczywistym hihihi... cokolwiek to miało znaczyć ;)...




 Wsporniki do półki, służą jako podpórki do książek;)








Miałam ogromną chęć na miedź, wiedziałam że w Dani na bank coś upoluję.... no i proszę...




Do nowej przyszłej kuchni, będą jak znalazł... 










Dobra, przejdę do sedna sprawy... 
Oto mój nowy dom... zupełnie niegotowy, ale ja już wszystko widzę.... co, jak i gdzie....





Końca nie widać, ale grunt, że rośnie ;)

Teraz mogę być zmęczona, dobita wszystkim dookoła, wystarczy że spojrzę na budowę... i uśmiech sam ciśnie się na usta ;))))

Wasza uśmiechnięta od ucha do ucha
Roza